Czy Twój tydzień też była bardzo nerwowy i wyczerpujący?
U mnie wszystko się gotuje od kilku tygodni… Gdzie nie spojrzysz, gdzie nie dotkniesz, tam nic nie działa tak, jak powinno. Mam ochotę zamknąć drzwi, zgasić światło…..i polecieć na Malediwy!!! Teraz przychodzi weekend i najwyższy czas na odpoczynek. I tu pojawia się pytanie – Jak odpocząć, po tak stresującym tygodniu? Stres, jak z nim żyć?

Moja historia

Na początku było bieganie. Dwa, trzy razy w tygodniu robiłam po 10-15 km. Głównie przed spaniem. Endorfiny to był mój narkotyk 🙂 Potem przyszła choroba, która wyeliminowała mnie z biegów. Dwa lata temu w celu odreagowania zaczęłam ćwiczyć jogę.  Najpierw dwa – trzy razy w tygodniu, potem codziennie. Czułam jakąś wewnętrzną potrzebę rozciągania się i oddychania. Brałam matę i wykonywałam kilka sekwencji zawsze, kiedy musiałam odstresować się po ciężkim dniu. Wpływało to doskonale nie tylko na mój umysł ale też na ciało. I naprawdę działało! Do momentu, kiedy przyszedł kryzys. Dopadło mnie zmęczenie tak ogromne, że już nic nie byłam w stanie zrobić. Wstawałam zmęczona, kładłam się spać wykończona.  Miałam ciężko zrobić nawet najprostsze ćwiczenie, męczyłam się byle wysiłkiem… Najgorsze, że zaczęłam puchnąć. I to dosłownie! Moje ciało rosło w oczach, czułam się jak balon. Rano było wszystko w porządku, gorzej po kilku godzinach. Musiałam zostawić większość eleganckich ubrań w szafie i przeprosić się z dresami, bo po kilku godzinach od wstania z łóżka w nic się nie mieściłam. Zaczęła się wędrówka po lekarzach, którzy rozkładali ręce, bo wszystkie wyniki były w normie. Aż w końcu jedna mądra głowa postawiła jasną diagnozę – to jest reakcja organizmu na przewlekły stres!

Stress, czyli …?

Bo i owszem, stres jest nam potrzebny ale w nadmiarze, jak wszystko, bardzo szkodzi. Dopóki jest to lekka reakcja i pożądana, stres pobudza organizm do działania. W czasach dawnych, głównie chodziło o gotowość do ucieczki przed niebezpieczeństwem. Dziś bardziej napędza nas do działania w postaci przypływu energii i rozjaśnienia umysłu. Taki stan pobudzenia powoduje ogromne zmiany w organizmie, bo zużywa naszą energię. To tak, jakby puścić drona na maksymalną prędkość. Może i poleci wyżej i dalej, ale krócej, bo szybciej wyczerpie akumulator.  Kiedy stan pobudzenia trwa jednak zbyt długo, mocno eksploatuje nasz organizm i doprowadza go na skraj wyczerpania. Inaczej mówiąc, migrena czy bezsenność to jedne z łagodniejszych efektów długotrwałego stresu. Dużo bardziej niebezpieczne to: zawał, a nawet najnowsze badania dowodzą, że jest jednym z czynników zapalnych w chorobie nowotworowej.

Jak z tym żyć?

Na początek trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie – czy można żyć bezstresowo? Nie, nie można! Tak samo, jak wychowanie bezstresowe nie istnieje, tak nie ma życia bez codziennej nerwówki. Ale… można nauczyć się kontroli tego co i jak na nas wpływa.

  1. Walcząc ze stresem trzeba najpierw nauczyć się identyfikować jego źródła: Co jest przyczyną takiego stanu? Jakie sytuacje Cię stresują? Kto źle na Ciebie wpływa.
  2. Następnie przeanalizuj te czynniki i zastanów się, czy możesz je wyeliminować ze swojego codziennego życia? Najlepszym rozwiązaniem zawsze jest rezygnacja z sytuacji, miejsc czy kontaktów z osobami, które wpływają na nas toksycznie.

A co zrobić kiedy nie możesz pozbyć się stresogennych czynników z otoczenia. lub gdy Twoja praca to jeden wielki stresior?

Jak odpoczywam dziś?

Najważniejsze to uświadomienie sobie swoich ograniczeń. Ciało samo mi podpowiedziało, co działa, a co nie. Kiedy się wycofać, czego unikać.

  1. Unormowałam czas pracy. Wstaję ok 7. Ale zbieram się do pracy dopiero ok. 9.00. Czas pomiędzy poświęcam na spokojne wypicie herbaty i śniadanie, na przeczytanie prasy, na ogarnięcie mieszkania. Kończę pracę ok 17-18.00. Już nie siedzę po nocach w biurze :). Spać idę 23-00.00
  2. Unormowałam czas posiłków – rano śniadanie przed pracą (choćby banan, ale zawsze coś) i ciepły napój. Potem koło 12 drugie śniadanie. Obiad jemy 17-18.00 i koło 20 kolacja. Rady dietetyków o niejedzeniu po 18.00 można włożyć między bajki. Gdybym kładła się spać o 21-22.00 to rzeczywiście, kolacja o 18.00 to już ostateczność, ale kiedy ja jeszcze przez 6 godzin jestem na chodzie….to muszę coś lekkiego wrzucić koło 20.00.
  3. Zamykam drzwi i nie rozmawiam o pracy – wprowadziłam zasadę, że nie rozmawiam o firmie po zamknięciu drzwi wejściowych do mieszkania. I choć zdarza się telefon od pracownika w środku nocy, nie roztrząsam tego w domu.
  4. Unikam osób, które działają na mnie toksycznie – przerzucam rozmowy i spotkania na innych. Wkraczam tylko wtedy, gdy muszę.
  5. Prace ogrodowe i basen – to jest coś, co poza jogą mnie odstresowuje. I choć nie mam na nie zbyt wiele czasu i nie zawsze pogoda dopisze, kiedy się zmęczę na zewnątrz, od razu lepiej się czuję. Podobnie korzystnie wpływa na mnie każde wyjście na basen. Na początku długo się zbieram, ale potem jestem w pełni sił i naładowana endorfinami.
  6. Muzyka – mam listę fajnych, lekkich utworów, którą włączam, kiedy jestem zestresowana.
  7. Masaż – wraz z muzyką stanowi najlepsze antidotum na stres. Ale nie stosuję go zbyt często 🙁

Inne sposoby na stres

I tu tak naprawdę ile głów, tyle pomysłów. Zgodnie ze wszelkimi prawidłami psychologii – po pracy fizycznej należy się odpoczynek w formie umysłowej, po pracy umysłowej – fizyczny. Czyli najprościej – po 8 godzinach siedzenia przed komputerem, powinnam iść przekopać ogródek, czy jakoś tak. Natomiast po całym dniu stania za ladą i biegania z towarem – książka i kubek z herbatą na wygodnym fotelu się należą. Kiedy jednak jesteś Szefówką wszystko się zmienia. I dobowy rytm życia, i tygodniowy czas podzielony na pracę i życie prywatne, a w szczególności czas, miejsce i sposób odpoczywania.

  • Spotkania z przyjaciółmi – kiedy masz paczkę oddanych przyjaciół, z którymi możesz podzielić się wszystkimi sekretami, poszaleć, wypić … To jest to zawsze najlepszy sposób na trudny tydzień. I zawsze numer 1. na liście.
  • Sen – nie od dziś wiadomo, że leczy i wpływa korzystnie na nasz wygląd. Czasem po prostu warto zasłonić okna i pójść wcześniej spać, albo leniwie przeleżeć sobotę czy niedzielę. Naładujesz akumulatory i rozluźnisz się.
  • Spacer – a najlepiej jeszcze w towarzystwie czworonoga lub przyjaciela i koniecznie – poza miastem. Po pierwsze oddychasz świeżym powietrzem, po drugie towarzystwo najlepszego przyjaciela doda Ci otuchy. Przy okazji zmęczysz się fizycznie, co jest wskazane, przy pracy biurowej. A może znajdziesz trochę grzybów? Zrobisz przy okazji kilka fajnych zdjęć?
  • Unormuj swój dobowy rytm – więcej wyjaśniam poniżej.
  • Książka, kino … – kiedy masz ulubione tytuły czy aktorów, warto poświęcić wieczór na odświeżenie lektury.
  • Zapisz się na … – aerobik, basen, sztuki walki… Cokolwiek, co Cię interesuje i pozwoli wyżyć się fizycznie. A przy okazji może nawiążesz nowe znajomości….?
  • Dieta – alkohol to nigdy nie jest dobry sposób na stres. Unikaj więc „zapijania” gada. Lepiej sok, a nawet jakiś lekki deser w to miejsce wciągnąć. Pamiętaj, że łatwo popaść w nawyk zajadania stresu, dlatego kontroluj co i ile jesz. Ważna jest też regularność posiłków.

A Ty, jakie masz sposoby na stres?